
Podpis dać? Niech będzie:
Kierunkowa zmiana poprzez niekierunkowe chaotyczne przyrosty.
To nie moje. To "generatora definicji" Dzięki, RW!
by nie zapomnieć gdzie i kiedy
Zdaje mi się, że cała wiedza o moim życiu pochodzi z książekJean-Paul Sartre, Mdłości
Nigdy się nie powtarza tych samych grzechów. Nawet wtedy, gdy wyznanie win ubieramy w takie same słowa, zawsze dotyczą one nowych faktów. Nie ma nic dziwnego, że się potykamy na tych samych progach, bo przez te same progi każdego dnia musimy przechodzić. Ci sami są nieznośni bliźni, których mamy kochać, te same nużące, codzienne obowiązki, to samo zmęczenie, te same zakorzenione w nas nawyki i nałogi - jednym słowem powtarzające się sytuacje, w których czasem zwyciężamy, a czasem ulegamy. Sakrament pojednania broni nas przed rutyną zła i kapitulacją. Słabe w naszym życiu miejsca przez ten sakrament wystawiamy na działanie Boga. Jest w akcie pokuty zawarta modlitwa Psalmisty: «Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego» (Ps 51). Jest to jedna z modlitw najczęściej wysłuchiwanych. Bóg-Stwórca wkracza w nasze wysiłki i nas uzdrawia.
ks. Adam Boniecki, Alibi grzesznika, „Tygodnik Powszechny”
Kiedy wróciłem do domu dzień po ogłoszeniu wyników z egzaminu do liceum, zastałem tatę w bujanym fotelu, opróżniającego butelkę. Wtedy odbyliśmy jedyną rozmowę, którą można by nazwać metafizyczną.
– Duży już jesteś, synku – był wstawiony i mówił, jakby przeżuwał resztkę zimnego obiadu. – Ależ ten czas leci.
– No, leci, tato.
– Ani się obejrzę, a już będziesz na studiach. No, no – pokręcił głową – wyrosłeś i zmądrzałeś.
Gdybyś wiedział, jak bardzo, pomyślałem, ale nie powiedziałem ani słowa. Pijany ojciec nie prowadził rozmowy, Chciał być wysłuchany.
– Chciałbym zobaczyć, jak ułożysz sobie życie. Chciałbym, żebyś miał dużo dziewczyn, tak, dużo dziewczyn. A co, myślisz, że ja ślepy jestem? Życzę ci ich nie tylko dla twojej przyjemności, chcę, żebyś nabrał doświadczeń i mądrze sobie wybrał żonę. Tylko żebyś mnie dziadkiem za wcześnie ni c zrobił. – Napełnił szklankę. – Zresztą zmądrzejesz, to zobaczysz. Ale wnuka to jeszcze bym chciał. Zobaczymy. Może doczekam. Może – zaciągnął – nie stracę całkiem ciepła.
Ostatnie słowa powiedział wyraźniej, pewno chciał, żebym dobrze je zrozumiał. Nie zrozumiałem.
– Masz mnóstwo ciepła – powiedziałem i zrobiło mi się głupio. Nie tylko trafiłem kulą w płot. Płot runął.
– Och, nie – ojciec się uśmiechnął. – Pomyślałem sobie dzisiaj, że życie to nieustanna strata ciepła. Noworodek ma temperaturę ciut, ciut wyższą od normalnego człowieka. Staruszek ma kilka kresek mniej, a potem przychodzi na niego taki dzień, że ciepło traci zupełnie i nabiera temperatury otoczenia. Każdego z nas to czeka, więc mnie też. – Pociągnął ze szklanki, jakby wódka z sokiem jabłkowym mogła przedłużyć życie. – Strata ciepła ma sens podwójny – wyjaśnił. – Pierwszy to taki, że umieramy. Drugi, cóż, rzecz bardziej skomplikowana. Przyszła mi do głowy, kiedy patrzę na ciebie. Jesteś mądry, ale naiwny. Chcesz kochać, ale nie umiesz. W twoim wieku byłem taki sam. Wtedy jesteśmy gorący. Chce nam się różne rzeczy robić, przytulilibyśmy całą kulę ziemską. Potem, z czasem, no różnie bywa. Stygniemy, potem okazuje się, że praca ważniejsza niż miłość, sztuka niż człowiek. I budzisz się nagle kompletnym pierdzielem bez serca nawet dla siebie samego. – Obrzucił mnie badawczym spojrzeniem. – W ten czy inny sposób tracimy ciepło przez całe życie.
Nie wiedziałem, co mam odpowiedzieć, i żal mi było taty. Niewiele zrozumiałem z tego, co powiedział. Miałem wówczas własne mądrości i byłem zdania, że tato pieprzy dyrdymały, bo się upił.
– Idź, idź – rzekł nagle. – Posłuchaj muzyki, co się będziesz nudzić.
Zrobiło mi się przykro, poszedłem, ale nie włączyłem wieży. Zastanawiałem się, czy mogę ojcu pomóc. Nic nie przyszło mi da głowy. No nie, myślałem, tak bardzo się myli. Śmierć to przecież nic strasznego.
Obudziłem się w środku nocy, przejęty myślą, że tato jednak umarł we śnie. Wślizgnąłem się do sypialni rodziców, mama leżała na plecach i chrapała przez nos. Ojciec spał w najlepsze.
Powyżej portret czuwał nad jego snem.
(…) W środku nocy gwóźdź wbity dziesięć lat wcześniej nie wytrzymał i portret spadł ze ściany. Obraz uderzył śpiącego ojca w skroń i zabił na miejscu.
Łukasz Orbitowski, Tracę ciepło

Can. 919 - § 1. Sanctissimam Eucharistiam recepturus per spatium saltem unius horae ante sacram communionem abstineat a quocumque cibo et potu, excepta tantummodo aqua atque medicina.
Can. 1247 - Die dominica aliisque diebus festis de praecepto fideles obligatione tenentur Missam participandi; abstineant insuper ab illis operibus et negotiis quae cultum Deo reddendum, laetitiam diei Domini propriam, aut debitam mentis ac corporis relaxationem impediant.Codex Iuris Canonici
Jeden ze złoczyńców, których powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju».
Łk 23, 39-43
Inny człowiek jest we mnie obecny - lub obecny przy mnie - poprzez roszczenie, jakie we mnie budzi. Widać to w świadomości pytania. Drugi postawił mi pytanie. Rozpoznaję to po zawieszonym głosie, po oczach, po wyrazie twarzy. Pytanie nie jest jednak ani zawieszonym głosem, ani błyskiem oczu, ani wyrazem twarzy. Pytanie jest roszczeniem. Ten, kto pyta, rości sobie prawo do odpowiedzi. Pierwszą odpowiedzią na pytanie jest świadomość, że trzeba odpowiedzieć. W tym trzeba czujemy obecność innego człowieka. Inny człowiek jest obecny przy mnie poprzez to, co trzeba, abym dla niego uczynił; i ja jestem przy nim obecny poprzez to, co trzeba, aby on uczynił dla mnie. Więź, która między nami powstaje, jest więzią zobo-wiązania. Zobo-wiązanie jest obowiązkiem.ks. Józef Tischner, Filozofia dramatu